Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 października 2020

Sos słodko-ostry - przepis na Lidlomixa


Jako, że papryczka chilli ma to do siebie, że zawsze jest jej więcej niż planuję, a suszonej mam zapasy na lata - szukam ostatnio fajnych, nowych pomysłów na zużycie świeżej. Dziś na tapecie - sos słodko-ostry, jak u chińczyka czy też jak ten kupny, butelkowy. U Kasi znalazłam coś interesującego, a, że mam w kuchni nowego pomocnika - poniżej zapisuję swoje notatki do kasinego przepisu! Bierzcie i częstujcie się, a jeśli sprzętu nie posiadacie - po prostu skorzystajcie z oryginału - klik.

Składniki na 4 malutkie słoiczki:
  • 100g papryczek chilli (z pestkami lub bez, zależnie od ostrości, u mnie 5 sztuk bez, reszt z)
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 2/3 szklanki octu ryżowego
  • 1 szklanka cukru
  • 1 i 1/2 szklanki wody
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka płatków chilli (u mnie płatki z papryką wędzoną, dla koloru)
  • 3-4 łyżeczki mąki ziemniaczanej (najpierw dodajemy 3 do 3 łyżek wody i sprawdzamy)
  • 4 łyżki wody do rozmącenia mąki
Umyte papryczki i obrany czosnek wrzucić do misy, włączyć turbo na 5 sekund. Przy odkręcaniu pokrywy KONIECZNIE odsunąć się od sprzętu, bo ostre opary mogą podrażnić oczy i nos! Ściągnąć papryczki ze ścianek, ponownie włączyć turbo na 3 sekundy. Wlać resztę składników oprócz mąki. Ustawić 10minut/obroty 2/temperatura 100. Pod koniec dodać mąkę z wodą, sprawdzić czy sos się zagęścił. Jeśli jeszcze za mało - dołożyć mąki rozmieszanej z wodą. Przelać sos do słoiczków, zapasteryzować (u mnie 10 minut, 90 stopni). 
Smacznego :)



środa, 30 września 2020

Pasta paprykowa dla której warto odpalić maszynkę do mielenia :)



Ja i tytułowa maszynka do mielenia raczej się nie lubimy. Widujemy się od naprawdę wielkiego dzwonu, a ja, jak tylko mogę zamieniam mielenie na blendowanie/krojenie/miksowanie. No nie lubię i już. Dlatego też w przypadku tej pasty, jeśli najpierw zobaczyłabym przepis to bardzo możliwe, że przeszłabym obok niego obojętnie. ALE najpierw spróbowałam partii zrobionej przez mamę (przepis jej koleżanki). I przepadłam - pasta jest rewelacyjna! Wzięłam przepis, następnego dnia pozrywałam czerwonych papryk, a w domu wyjęłam moją nieprzyjaciółkę i wzięłam się do roboty. Warto :)

Składniki na +/- 2 litry pasty:
  • 1,5 kilograma papryki (kolor dowolny, ale z czerwonej pasta wychodzi najładniejsza :))
  • 0,15 kg papryki chilli (więcej jeśli lubicie mocno ostre)
  • główka czosnku
  • przyprawy:
  • 0,2 kg cukru
  • 1 szklanka oleju
  • 0,5 szklanki octu
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 listki laurowe
Paprykę i chilli umyć, oczyścić z pestek, z czosnku zdjąć łupinki. Przepuścić wszystko przez maszynkę do mielenia. Papkę zagotować i pozwolić jej kwadrans bulbać na niewielkim ogniu. Po tym czasie dodać wszystkie przyprawy, zamieszać i gotować bez przykrycia 45 minut. Wyjąć listki laurowe i pastę delikatnie, niezbyt dokładnie zblendować, uważając na gorącą masę. Gotować jeszcze 15-20 minut, żeby zgęstniało. Przełożyć do wyparzonych słoików i pasteryzować ulubioną metodą (u mnie od tego roku  jest to elektryczny garnek do pasteryzacji, 90 stopni, 20 minut).

rewelacyjna pasta paprykowa, do kanapek, przekąsek, krakersów

Pasta przed dodaniem przypraw:

rewelacyjna pasta paprykowa, do kanapek, przekąsek, krakersów





poniedziałek, 21 września 2020

Najlepsze buraczki do słoików, na zimę


Wpis, który na zdjęcia czekał 3 lata, ale wstyd! 
Przepis na buraczki wzięłam od niezawodnej Margarytki (klik), ale jak zawsze - deczko zmieniłam pod swoje kubki smakowe. No i jedna porcja to u mnie 3 kilogramy - taka ilość idealnie mieści się do półlitrowych słoików, a jeden taki perfekcyjnie starcza na obiad dla mojej, czteroosobowej rodziny. Podejrzewam, że za kilka lat będę słoiki zmieniać na 0,7l, bo wszyscy buraczki uwielbiają, ale póki co - starczają półlitrowe :)

Składniki na 5 słoików:
  • 3 kg buraków
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1/3 szkl cukru
  • 1/3 szkl octu
Piekarnik nastawiam na 200 stopni. Buraki szoruję szczotką. I teraz tak - albo owijam je w folię aluminiową, albo wrzucam do gara żeliwnego i szczelnie zamykamy. Od kilku lat preferuję ten drugi sposób, bo generuje mniej śmieci. Co prawda traci się trochę soku, ale ja go po prostu dolewam potem do buraków. Piekę około półtorej godziny  (w zależności od wielkości buraków - ja przyjmuję, że piekę pół godziny od momentu jak buraczki zaczynają pachnieć :) ).
Po upływie tego czasu wyłączam piekarnik i zostawiam garnek na noc w stygnącym piekarniku. Ten etap można pominąć, ale ja zazwyczaj jestem w niedoczasie i bardzo mi to pasuje, a mam pewność, że warzywa będą super miękkie. Następnego dnia zakładam rękawiczki i usuwam skórkę bez użycia noża - schodzi bez problemu pod naciskiem dłoni.
Buraki ścieram na tarce o średnio grubych oczkach, dodaję przyprawy, BARDZO porządnie mieszam ręką i upycham do słoików. Pasteryzuję 20 minut.
Smacznego :)



środa, 7 czerwca 2017

Ogórki małosolne

ogórki małosolne z koperkiem

Od kilku lat robię ogórki i co sezon zastanawiam się jakie to były proporcje tej soli do wody. Czas je wreszcie spisać! Co prawda przepis jest tym najprostszym z możliwych, z podstawowych składników, ale ważnym jest, żeby nie przesolić. W końcu to ogórki małosolne ;)
Do robienia ogórków bardzo polecam zaopatrzenie się w specjalne, gliniane naczynie z przewężeniem u góry. O takie.

gliniane naczynie do ogórków małosolnych

Nie wiem jak to działa, ale i ja, i mama zauważamy, że ogórki w nim robione nie wytwarzają piany, którą przy innych naczyniach trzeba co jakiś czas z góry zbierać.
Polecam również zalewanie ogórków gorącą wodą - przyspiesza ona kiszenie i znacząco skraca cały proces - spróbujcie!

Składniki:
  • 1,5 kg ogórków gruntowych (wybieram jak najmniejsze)
  • 2,5 litra gorącej wody
  • 5 płaskich łyżek soli kamiennej
  • pęczek koperku, najlepiej z korzonkami
  • główna czosnku
  • kilka cm korzenia chrzanu
Ogórki myję, jeśli nie planuję robić ich od razu - moczę w zimnej wodzie. Chrzan obieram, kroję w słupki. Czosnek obieram z zewnętrznej warstwy, dzielę na ząbki, nie trzeba ich bardziej obierać. Koperek myję.
Na dno naczynia układam trochę kopru, czosnku i chrzanu. Potem układam umyte ogórki, naprzemiennie z resztą przypraw. Na górę zostawiam trochę koperku. Całość zalewam gorącą, posoloną wodą tak, żeby całość zatopiła. Przykrywam przykrywką i po trzech dniach zaczynam testować czy to już TO :)


ogórki małosolne z koperkiem


ogórki małosolne z koperkiem

ogórki małosolne z koperkiem

wtorek, 6 czerwca 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu - lemoniada, a zarazem lek przeciwwirusowy

naturalny lek przeciwwirusowy

naturalny lek przeciwwirusowy


Krzak czarnego bzu. To w tej chwili jedyna <!> roślina, która rośnie w moim ogródku (trawa się dopiero "sieje", więc poważnie - jedyna moja roślina). I w związku z tym postanowiłam go dobrze wykorzystać. A, że mogę obserwować kwiaty codziennie i mam możliwość częstego ich zbierania - co dzień robię syrop z kwiatów czarnego bzu, ale na różne sposoby. Dzięki temu mogłam sprawdzić różne warianty i wybrać najfajniejszy :)

Na początek - kilka spostrzeżeń dotyczących kwiatów:
  • trzeba się z nimi obchodzić bardzo ostrożnie, gdyż każde wstrząśnięcie powoduje utratę cennego pyłku; 
  • jeśli nie mamy czasu zając się nimi od razu - można je włożyć do miski, owinąć folią i wstawić do najzimniejszego miejsca w lodówce - troszkę przywiędną, ale nic im nie będzie (testowałam do 48 godzin - jest ok; zostawiłam kilka kwiatów na 3 dni - nie polecam, bidne się zrobiły); 
  • trzeba uważać na mszyce - inne żyjątka się ewakuują podczas leżakowania, kwiatostan z mszycami lepiej zostawić na krzaku. 
Syrop robiłam na 3 sposoby - dodałam cytrynę po dobie, dodałam cytrynę od razu i dodałam od razu sam sok z cytryny. Najmniej aromatyczny był ten pierwszy, drugi i trzeci były podobne, natomiast ten z samym sokiem jest innego koloru - jest lekko pomarańczowy. Poza tym większych różnic nie widzę.

naturalny lek przeciwwirusowy

A! Może rzecz najważniejsza! Po co w ogóle robić ten syrop? Ja go robię głównie w celach leczniczych - ma działanie przeciwwirusowe, a mając na stanie przedszkolaka - ochrona przed wirusami staje priorytetem się w sezonie chorobowym. Syrop sprawdza się również jako dodatek do zimnej wody latem, przetestowane!

Składniki na około 2 litry syropu:
  • 40 baldachimów bzu (widziałam przepisy nawet z 10cioma, ale mój syrop ma być głównie leczniczy, więc daje 40-45 sztuk) 
  • kilogram cukru 
  • 1,5 litra wody 
  • 3 duże lub 4 małe cytryny 
Kwiaty po zebraniu rozkładam na prześcieradle, w cieniu i tak sobie leżą 2-3 godziny, żeby zwierzątka pouciekały. Po tym czasie delikatnie odcinam z nich jak najwięcej zielonego (ale nie zrywam samych kwiatków, bo i taki przepis widziałam, jednak dla mnie byłoby to za dużo roboty), żeby syrop nie był gorzki. W garnku zagotowuję wodę, rozpuszczam cukier i do wrzątku (ale już NIE gotującego się) wrzucam kwiaty, wyszorowaną i pokrojoną w grube półplastry cytrynę (jeśli nie upolujecie niewoskowanej polecam raczej wycisnąć sok i dodać do wody razem z pestkami i wszelkimi cząstkami miąższu). Syrop stygnie sobie przez noc, stojąc w kuchni, rano go mieszam i wstawiamy do lodówki. Co jakiś czas do niego zaglądam i mieszam. Następnego dnia wieczorem (czyli w sumie kwiaty oddają pyłek przez dwie doby) przecedzam przez poczwórną gazę (można też przez pieluchę czy filtr do kawy), kwiaty i cytrynę solidnie wyciskam, też przez gazę. Syrop doprowadzam do wrzenia, natychmiast przelewam do butelek i pasteryzuję w piekarniku.
Wiele przepisów pomija to gotowanie pod koniec, ale mój syrop będą piły dzieci, więc wolę go jednak przegotować.

czwartek, 11 maja 2017

Miodek z mniszka lekarskiego

syrop z mniszka, nektar z mniszka

Bo wiecie. Ja to z tych, co zamiast lipomalu dają dziecku zaparzone kwiatostany lipy, domieszają 2 łyżeczki soku z malin i dosładzają to miodem. W sensie - naturalnie wolę, i widzę, że to działa, więc jeśli mogę - unikam sztuczności pod nazwą "syrop dla dzieci" i tym podobne.
W tym roku sezon na przetwory rozpoczęłam już w maju :) Wypracowałam sobie swoje proporcje na miodek z mniszka lekarskiego. Na podstawie tego, i tego przepisu uknułam swój własny. Tak więc jeśli jeszcze go nie przyrządziliście - spieszcie się, bo niedługo mniszek zamieni się w dmuchawce i odleci ;)

Składniki:
  • 500-550 kwiatów mniszka lekarskiego (bez łodyg)
  • 1 kilogram cukru na każdy litr wody
  • 2 cytryny
Kwiaty po zebraniu trzeba na 2-3 godziny zostawić na białym prześcieradle na zewnątrz, żeby pozbyć się wszelkich robaczków. 15 minut nie wystarczy - robaczki nie zdążą uciec w tak krótkim czasie, wierzcie mi ;) 
Następnie kwiaty przebieram, dokładnie przeglądam i wrzucam do garnka. Dodaję obraną i pokrojoną w grube plastry cytrynę, wraz z pestkami (zawierają one pektyny działające zagęszczająco). Zalewam wrzącą wodą (litr powinien wystarczyć, ale jeśli nie - dolewam więcej i zawsze notuję ile tego jest), ugniatam tak, żeby wszystkie kwiaty były zmoczone i gotuję 20 minut. Po tym czasie przykrywam i odstawiam na dobę, żeby woda "naciągnęła" mniszkiem. Dokopałam się do przepisów mówiących o 2-3 dniach czekania, ale wolę jednak nie testować po jakim czasie się toto popsuje ;) 
Po rzeczonej dobie zlewam wodę przez gazę (złożoną kilkukrotnie), dokładnie odciskam kwiaty i cytrynę, uważając, żeby żadne paprochy się nie przedostały. Dodaję cukier (kilogram na każdy litr użytej wody; można dać go mniej ale żeby uzyskać konsystencję miodu będzie trzeba dużo dłużej gotować, co w efekcie da taką samą ilość cukru w łyżeczce ;)). Gotuję bez przykrycia 2-2,5 godziny. Przykrywam, zostawiam na noc. Następnego dnia gotuję kolejną godzinę. Przelewam gorący miodek do wyparzonych słoików, pasteryzuję pół godziny (piekarnik nagrzany do 110 stopni).

Miodek zazwyczaj dodaję do herbaty, 1 łyżeczka w zupełności wystarcza. Nie powiem, że angina znika jak ręką odjął, ale ból gardła i owszem - duuuużo szybciej niż bez kuracji. NIE POLECAM picia więcej niż 2-3 łyżeczki dziennie. No, chyba, że macie akurat dzień wolny i ochotę na przeczyszczenie jelit ;)

Na zdjęciach miodek z cukrem brązowym, stąd ciemny kolor.

nektar z mniszka

poniedziałek, 12 września 2016

Czekośliwka - moje powidła idealne

powidła śliwkowe z czekoladą, długo smażone

powidła śliwkowe z czekoladą, długo smażone

Czekośliwka to od zawsze mojej ulubione owoce zamknięte w słoiku. Co roku robię ich kilkadziesiąt słoików, choćby się waliło i paliło! A w związku z tą ilością miałam dużo okazji do wypracowania mojego sposobu na idealne powidła. Ważną rzeczą jest, żeby nie trzymać się ściśle przepisu. Tylko dopasować go a) do swojego smaku b) do śliwek :) Czyli nawet jak w przepisie jest 100g czekolady, a Ty wolisz bardziej czekoladowe - daj jej 150/170 albo i 200g.

Składniki na 5-6 słoiczków:
  • 2 kilo śliwek, najlepiej węgierek
  • 100g gorzkiej czekolady (nadal używam tej z 74% kakao)
  • cukier (wg uznania, ale nie daję go dużo, 2-3 garści, w zależności od kwaskowatości śliwek)
Śliwki umyć, wypestkować, wrzucić do jak najszerszego garnka z grubym dnem, zblendować (uwaga, chlapie!) i zagotować. Smażyć 3-4 godziny, co jakiś czas mieszając. Wyłączyć palnik, przykryć garnek przykrywką, zostawić do następnego dnia. 
Kolejnego dnia całość podgrzać, smażyć kolejne dwie godziny (czas trzeba dopasować do tego jak "mokre" były śliwki). Po tym czasie dodać czekoladę i cukier (jeśli śliwki nie są dość słodkie). Zamieszać dokładnie, smażyć jeszcze z kwadrans, po czym gorące powidła szybko zamykać w wyparzonych słoikach. Pasteryzować w piekarniku nagrzanym do 110 stopni przez 20-30 minut.
Polecam, zróbcie choć jedną partię, póki sezon śliwkowy w pełni :)


powidła śliwkowe z czekoladą, długo smażone

sobota, 27 sierpnia 2016

Passata pomidorowa czyli dzięki Ci wyciskarko ;)

Passata pomidorowa na zimę

Passata pomidorowa na zimę

Zdrowe soki owocowo-warzywne z wyciskarki powolutku podbijają nasze kuchnie. Dałam się i ja ponieść tej modzie, zacisnęłam pasa i jakieś 2 miesiące temu przywiozłam do domu mojego czerwonego pomocnika. Tylko, że tak między nami mówiąc - nie soki były głównym powodem dla którego ją kupiłam, a lenistwo. Bo musicie wiedzieć, że wyciskarka posiada sito do dżemów/musów. Które idealnie radzi sobie z pestkami z malin czy też pomidorów. Koniec ze sterczeniem nad sitem, koniec z długotrwałym przecieraniem! Zrobienie passaty z 2 kilogramów pomidorów zajęło mi tyle co ich umycie, wycięcie piętek (a i to konieczne nie jest), przepuszczenie ich przez wyciskarkę, zagotowanie i zapasteryzowanie całości. Naprawdę chwila moment! Co ważne - wyszło jej prawie 2 litry - niesamowita wydajność! Także jeśli jesteście posiadaczami tego sprzętu - możecie go użyć nie tylko do wyciskania soków na drugie śniadanie :)

Składniki na prawie 2 litry passaty:
  • 2 kilo pomidorów
  • 2 łyżki soli

Pomidory umyć, można wykroić piętki (ale niekoniecznie, ja to zrobiłam, bo chciałam użyć wytłoczyn do wytrawnych muffinek), przepuścić przez wyciskarkę z założonym sitem do musów. Całą pulpę zagotować z solą, przełożyć do wyparzonych słoików, zakręcić wyparzonymi, osuszonymi zakrętkami i zapasteryzować (u mnie, jak zwykle - piekarnik nastawiony na 110 stopni, dolna grzałka). Tyle :)

Przy tego typu przetworach, gdzie prawie nie ma "konserwantów" bardzo, ale to bardzo ważne jest (oprócz standardowego, dokładnego wyparzania słoików i zakrętek) żeby używać warzyw dobrej jakości. Czyli nie jakieś przecenione, poobijane, z pudełka na podłodze, ale ładne, jędrne pomidory, za które niestety nie zapłacimy pół ceny. Ale lepsze to niż chęć na pyszną pomidorówkę w środku zimy i obejście się smakiem, bo passata skwaśniała ;)

Praca w toku.
Passata pomidorowa z wyciskarki

Tyle passaty powstało z 2 kilogramów pomidorów.
Passata pomidorowa z wyciskarki

I tylko tyle wytłoczyn z całości :)
Passata pomidorowa z wyciskarki

czwartek, 25 sierpnia 2016

Sałatka szwedzka czyli ciąg dalszy słoików na zimę


ogórki na zimę, przetwory

Jak już trafiłam do wspomnianej wcześniej Margarytki - troszkę pobuszowałam u niej na blogu. I skorzystałam z jeszcze jednego przepisu, tym razem na sałatkę szwedzką. Niewiele w przepisie zmieniłam, więc nie mogę napisać, że jest to moja wersja ;) Tak czy siak - przepis polecam, bo ogórki wychodzą pyszne!

Składniki na 2 kilo ogórków:
  • 9 szklanek zimnej wody (szklanka to 250ml)
  • ½ szklanki soli 

zalewa:
  • 3 szklanki wody
  • 2,5 szklanki cukru
  • 2 szklanki octu 10%

do każdego słoika:
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • 2 ziarna pieprzu
  • ½ łyżeczki gorczycy
  • koło 10 plasterków surowej marchewki
Ogórki umyć i zetrzeć na tarce na cienkie plasterki. Zalać je wodą z solą i odstawić na 3 godziny. Po tym czasie odcedzić na durszlaku. Zagotować zalewę. 
Do słoików wrzucić przyprawy i marchewkę, włożyć plasterki ogórków (nie ubijać) i zalać gorącą zalewą. Zakręcić wyparzonymi zakrętkami, wstawić do piekarnika i zapasteryzować (u mnie 20-25 minut w piekarniku nastawionym na 110 stopni).
Smacznego :)

słoiki na zimę, Sałatka szwedzka

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Moja wersja ogórków kanapkowych

ogórki kanapkowe na zimę, słoiki, przetwory

Ogórki kanapkowe uwielbiam od dawna (domowy pasztecik z takim ogórkiem, pyszka!), ale do tej pory je kupowałam. Nie wiedzieć czemu, bo drogie pieroństwo, a proste w przygotowaniu. Przeszperałam mnóstwo przepisów i spora z nich część podpowiadała, że wzięła się z przepisu Margarytki. Zrobiłam więc niewielką partię ściśle wg przepisu. Potem jeszcze dwie kolejne partie, dopasowane do moich smaków (mniej octu, ciutkę więcej cukru i soli, gorczyca w słoikach, żeby nie traciły chrupkości tak bardzo no i obowiązkowe namaczanie "bo mama tak zawsze robiła"). Czwarta próba zaowocowała smakiem dla mnie idealnym. Polecam!

Składniki na 2 kilo ogórków:
  • 2 szklanki wody
  • 1 i 1/2 szklanki octu spirytusowego
  • 1 i 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżka gorczycy (+ po szczypcie gorczycy do każdego słoika)
  • 1 łyżka ziaren czarnego pieprzu
  • 10 ziaren ziela angielskiego
  • 1 i 1/2 łyżki kurkumy
  • 1 i 1/2 łyżki soli

Ogórki wrzucić do miski i zalać wodą, tak zostawić na kilka godzin (z dzieciństwa pamiętam ten rytuał - wanna pełna ogórków kilka dni w roku ;)). Po tym czasie ogórki umyć i pokroić na plastry (ja to robię nożem). Do słoików wrzucić sporą szczyptę gorczycy, a następnie ciasno ułożyć ogórki. Wodę zagotować z przyprawami (kilka minut), dodać ocet, zagotować i taką zalewę wlać do ogórków (koniecznie przez sitko lub gazę, żeby przyprawy z zalewy nie dostały się do słoika). Zakręcić wyparzonymi zakrętkami i zapasteryzować (u mnie piekarnik nastawiony na 110 stopni, dla słoików ze zdjęcia 0,54l - jakieś 20-25 minut).
Smacznego ;)


ogórki kanapkowe na zimę, przetwory, słoiki


piątek, 12 sierpnia 2016

Frużelina jagodowa z pektyną

przetwory na zimę, weki, frużelina jagodowa

Pierwszy raz zabrałam się za frużelinę. Zaczęłam przeglądać różne blogi w poszukiwaniu idealnego przepisu, ale w każdym coś było nie tak. Chciałam, żeby moja frużelina miała całe owoce, ale żeby były one zamoczone w średniej ilości "soku", żeby całość była gęsta i błyszcząca (a co, niech cieszy oko ;)). Wyszło mi więc, że do jej zrobienia potrzebuję krótkiego gotowania, pektyny i mąki ziemniaczanej. Wypracowałam sobie takie proporcje (za czwartym razem dopiero, ale kto by tam liczył!) i planuję się ich w przyszłym roku trzymać.

Proporcje na 0,5 kg jagód (czyli mniej więcej 1 litr):
  • 70g cukru
  • 10g mąki ziemniaczanej
  • sok ze sporej połówki cytryny
  • 1 łyżeczka pektyny
Jagody włożyć do garnka, zasypać cukrem i postawić na gazie. Gotować króciutko - aż cukier się w całości rozpuści. W międzyczasie w soku cytrynowym rozpuścić pektynę (naprawdę polecam te sposób - pektyna ślicznie się rozprowadza, nie zbija w grudki). Do tego dodać mąkę ziemniaczaną i zamieszać. Całość dołożyć do jagód, zagotować i szybko przełożyć do wyparzonych słoiczków. Zapasteryzować (u mnie piekarnik nastawiony na 110 stopni, dolna grzałka).
Z podanych proporcji wychodzi 6 małych słoiczków frużeliny.
Polecam - szybko, a jak smaaaacznie :)

przetwory na zimę, weki, frużelina jagodowa

środa, 15 czerwca 2016

Dżem i sok truskawkowy

dżem truskawkowy z pektyną, sok truskawkowy

Zeszłoroczne, pozytywne doświadczenia z pektyną spowodowały, że w tym roku zaopatrzyłam się w nią już w maju ;) A natrafienie na bloga Filozofia Smaku spowodowało, że moja spiżarka od tego roku będzie bogatsza o sok truskawkowy. Mówię Wam - herbata z tak aromatycznym syropem jest niesamowita! Moje dziecko nie chce pić już innej, przez co obawiam się, że sok do zimy nie dotrwa ;)
Poniżej przedstawiam mój sposób na dżem i sok truskawkowy.

Proporcje na 2 kilo truskawek:
  • truskawki
  • 300-400g cukru (najlepiej dopasować ilość cukru do słodkości truskawek i do własnych preferencji, dla mnie 400g to absolutne maksimum, dobre do niesłodkich truskawek)
  • wyciśnięty sok z 1 cytryny (dla zachowania koloru)
  • 2 płaskie łyżeczki naturalnej pektyny (ja mam dokładnie taką, bardzo ją sobie chwalę)
Truskawki umyć, a następnie odszypułkować (nie na odwrót, bo woda podczas mycia już odszypułkowanych owoców wypłucze z nich część soku). Pokroić na minimum połówki, wrzucić do jak największego garnka i zasypać cukrem (nie całym, zostawić około 100g na później). Przykryć pokrywką, potrząsnąć, żeby cukier się rozsypał po całości i odstawić wszystko na noc. Rano truskawki zagotować, po czym do drugiego, małego garnka zlać sok i odstawić go na potem. Owoce ostrożnie zblendować uważając, żeby się nie pochlapać gorącym dżemem (tu przydaje się fakt, że są w dużym garze), dodać pozostały cukier i postawić je z powrotem na palnik. Po 15 minutach gotowania na malutkim gazie - dodać sok z cytryny, rozsypać po całej powierzchni pektynę i od razu dokładnie wymieszać trzepaczką. Można też rozpuścić pektynę w malutkiej ilości wody, ale ja sobie upraszczam pracę. W tym momencie zagotować też zlany sok. Po kolejnych 15-30 minutach gotowania - przełożyć dżem i sok do wyparzonych słoików i zakręcić wyparzonymi i dokładnie osuszonymi zakrętkami. 
Włożyć do piekarnika nastawionego na 90 stopni i zostawić je tam na pół godziny, po czym odstawić do góry dnem na wyłożony ściereczką blat.


Tyle. Opis przydługawy, ale tak naprawdę - dżemowanie nie zajmuje dużo czasu :)

Poniżej świeżo zlany sok (dlatego jeszcze z lekką pianką ;)) i gotowe do blendowania truskawy.
dżem truskawkowy z pektyną, sok truskawkowy

piątek, 23 października 2015

Banalne do wykonania drożdżówki z powidłami

pyszne i szybkie drożdżówki z dżemem i lukrem

Obchodziliśmy ostatnio Międzynarodowy Dzień Chleba. Ale, biorąc pod uwagę fakt, że padł mi zakwas :( musiałam (i chciałam!) pomyśleć nad czymś innym. A, że tydzień był nietęgi - padło na coś słodkiego, od Dorotki. Pyszne, naprawdę proste do wykonania drożdżówki (nawet dla człowieka pałającego szczerą niechęcią do wałka ;)). Zapraszam!

Składniki (wyszło mi 15 sztuk):
  • 75 g miękkiego masła
  • 250 ml mleka
  • 25 g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • 70 g cukru
  • 500 g mąki pszennej
  • gęsty dżem (u mnie czekośliwka)
  • 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka do posmarowania
Do drożdży dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki ciepłego mleka. Wszystko wymieszać i odstawić do wyrośnięcia. Jak już drożdże elegancko ruszą dodać je do reszty składników (oprócz masła) i wymieszać, pod koniec dodając roztopiony tłuszcz. Ciasto wyrabiać 7-10 minut hakiem miksera. Musi być miękkie i elastyczne. Misę przykryć ściereczką i odstawić do podwojenia objętości (u mnie przy kaloryferze zajęło to 1 godzinę).
Ciasto wyjąć na podsypaną mąką stolnicę i rozwałkować na placek o wymiarach około 30 x 50 cm (serio wspomagałam się centymetrem ;)).  Posmarować ciasto dżemem i zwinąć je w roladę, którą pokroić na kawałki o grubości 3,5 cm. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w sporych odstępach. Patyczkiem do szaszłyków (ja tak zrobiłam), albo drugą stroną noża nacisnąć wzdłuż środka każdego odciętego kawałka, aby jego boki uniosły się do góry. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na czas nagrzewania się piekarnika (10 - 15 minut).
Przed samym pieczeniem posmarować jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Piec w temperaturze 200ºC przez około 15 - 18 minut. Wyjąć i wystudzić na kratce. Drożdżówki polukrowałam cytrynowym lukrem :)

pyszne i szybkie drożdżówki z dżemem i lukrem

pyszne i szybkie drożdżówki z dżemem i lukrem

pyszne i szybkie drożdżówki z dżemem i lukrem

niedziela, 20 września 2015

Leczo na zimę

leczo na zimę

W zeszłym roku słoikowym strzałem w dziesiątkę była fasolka w pomidorach, ale zrobiłam też kilka sztuk lecza. Tak na spróbowanie, czy się da. Zrobiłam też trochę i zamroziłam. Zdecydowanie lepsze okazało się to ze słoika - warzywa były chrupiące i jędrne! Wiadomo - mrożenie jest bezpieczniejsze, ale jeśli dobrze wyparzymy słoiki i zakrętki, solidnie potem całość zapasteryzujemy - nic się na pewno nie zepsuje i będzie można się delektować latem w środku zimy. Polecam! Póki jeszcze sezon trwa :)

Składniki:
  • 3 cebule
  • 1,5 kg papryki
  • 1 kg pomidorów
  • 2 nieduże kolby kukurydzy
  • 1,5 kg cukinii
  • 750ml passaty pomidorowej
  • 1 łyżka papryki słodkiej
  • 2 łyżki soli
  • 0,5 łyżki papryki ostrej
  • 0,5 łyżki pieprzu
Cebulę pokroić w kosteczkę, paprykę w kostkę, pomidory sparzyć i obrać, NIE kroić na razie. Kukurydzę odkroić od kolby, cukinie obrać o pokroić w kostkę.
Na nieduzej ilości oleju podsmażyć cebulkę po czym dodać paprykę. Smażyć około 10 minut po czym dorzucić kukurydzę i cukinię. Dodać pomidory krojąc je nad garnkiem, żeby nie zmarnować soku :) Gotować aż do czasu gdy cukinia zrobi się prawie całkiem "przeźroczysta". Dodać passatę i przyprawy, całość zagotować. Przełożyć do wyparzonych, litrowych słoików, zakręcić wyparzonymi zakrętkami po czym wstawić do nagrzanego do 85 stopni piekarnika i pasteryzować pół godziny. Po tym czasie słoiki wyjąć i odwrócić do góry dnem.
W zimie wystarczy podsmażyć kiełbaskę czy tez mięso, dorzucić do niej zawartość słoika i już można cieszyć się szybkim, a jakże smacznym, obiadem :)
Smacznego :)

Gorąco polecam zaopatrzenie się w przykrywkę "antypryskającą". Ja jej zapomniałam założyć i leczo było dosłownie wszędzie...

leczo na zimę


czwartek, 17 września 2015

Papryka konserwowa - najlepsza!


W zeszłym roku znalazłam przepis na paprykę idealną! Dopasowałam do swoich kubków smakowych i od teraz - nie będę go już zmieniać. Jest tak dobra, że mogę ją jeść bez dodatków, a to mi się do tej pory nie zdarzało :) Polecam!

Składniki:
  • 2-3 cebule
  • 3 kg papryki (nie polecam mieszać kolorów, bo jedne będą bardziej twarde, a inne - ciapowate) 
  • 3 litry wody 
  • 3 łyżki soli 
  • 3 szklanki cukru 
  • 3 łyżki miodu 
  • 2,5 szklanki octu 
  • do słoików: 1-2 liście laurowe, 2-3 ziarenka pieprzu, "sypnięcie" gorczycy,  1 łyżka oleju rzepakowego
No i wiadomo - papryki umyć, usunąć nasiona, pokroić jak się lubi. Cebulę obrać, pokroić na dowolnie grube plastry. Na dno wyparzonego słoika włożyć przyprawy, potem 2 plastry cebuli, a następnie poupychać paprykę.
Składniki zalewy zagotować, zalać nią paprykę. Słoiki szybko i mocno zakręcić, wstawić do piekarnika nagrzanego na 120 stopni, pasteryzować 20-30 minut. Po czym należy je wyjąć, odstawić do góry dnem i niech się zasysają :)
Smacznego!

czwartek, 23 lipca 2015

Dżemy z pektyną

domowe przetwory

Jak tam sezon słoikowy? U mnie w pełni! Ledwo skończyłam truskawki, zaczęły się wiśnie, a za chwilę będą ogórki. Znalazłam idealny sposób na naturalne zagęszczenie dżemów! I nie jest to agar (ten jest wg mnie wyczuwalny w dżemach). Pektyna, w szczególności ta amidowana (do przetworów z małą ilością cukru, nie amidowana - do tych słodszych). Jak widać na zdjęciu powyżej - dżemy są elegancko gęste, nie chcą spaść na dół ;) No, ten największy poleciał, jak nim potrząsnęłam, ale reszta ciągle u góry!
Także - szczerze polecam zagęszczanie pektyną. Jest to co prawda kolejny koszt, ale zwraca się w dodatkowym słoiczku dżemu, który powstaje dzięki zdecydowanie krótszemu gotowaniu ;)
Ps. Sfotografowany dżem wiśniowy powstał z 3 kilogramów wiśni, 0,5kg cukru i z pektyny :) Nie jest to całość, są jeszcze 3 słoiki (2 małe i 1 średni).

środa, 17 czerwca 2015

Dżem truskawkowy + kalkulacja opłacalności ;)

domowy dżem truskawkowy

Robicie już przetwory? Ja zaczęłam w ten poniedziałek :) Pierwsze 6 słoiczków powstało. We wtorek kolejne, dziś przed chwilą wstawiłam szósteczkę do pasteryzacji. Truskawkowego dżemu nigdy dość, to mój drugi ulubiony po powidłach śliwkowych. 
W tym roku pokusiłam się o wycenienie takiego słoiczka. Przy założeniu truskawek po 5 zł (w pełni sezonu na pewno będzie taniej, ale ja wolę robić małe ilości codziennie niż wielkie raz - na wypadek jakby coś mi nie poszło), cukru po 2zł, niewoskowanej cytryny za średnio 1zł za sztukę, bez liczenia robocizny oraz przy pominięciu ilości jakie wyjada mi z gara mąż za każdym razem ;) Wyszło mi, że koszt takiego słoiczka to 1,82zł. Wiem co mam w środku, chemii nie używam, czasu dużo nie spędzam nad garem i słoikami. Obecnie w Lidlu są dżemy 100% owoców gdzie 100g dżemu zostało wyprodukowane ze 100g owoców (warto zauważyć, że u mnie 100g dżemu powstaje ze 172 gram truskawek!). W składzie - owoce, zagęszczony sok jabłkowy, sok cytrynowy, pektyna. Koszt małego słoiczka - 3,33zł. Popularne dżemy Łowicz o podobnym składzie (100g dżemy ze 100g owoców) - koszt koło 7 zł. Czy trzeba jeszcze kogoś namawiać do produkcji własnych wytworów? ;)
I jeszcze jedno małe "coś". W zeszłym roku robiłam dżemy truskawkowe całkiem bez cukru. Ale kilka mi spleśniało jeszcze przed otwarciem, kilka - 2-3 dni po otwarciu, mimo przechowywania w lodówce. Cukier w przetworach jest nie tylko dla dosłodzenia, ale też i dla konserwacji. Dlatego w tym roku zdecydowałam, że wszędzie go dodam do smaku. Bo szkoda mojej pracy.

Składniki na 6 małych słoiczków:
  • 2 kilo truskawek
  • 2 łyżki soku z niewoskowanej cytryny
  • 150-200g cukru
  • pestki z całej cytryny (ile będzie) zawiązane w jałową gazę - w nich znajduje się pektyna, która zagęści dżem
Truskawki odszypułkować, umyć, pokroić byle jak (u mnie połówki). Wrzucić do dużego gara, zasypać cukrem, dodać sok z cytryny. Zagotować, po czym skręcić gaz, zblendować na prawie gładko, dodać zawiązane w gazę pestki i bulgotać dżem na minimalnym ogniu aż do uzyskania pożądanej konsystencji (u mnie czasem krócej - wtedy mam dżem do naleśników i gofrów, czasem dłużej - na kanapki). 
Gotowy dżem przelać do wyparzonych słoików, szybko zamknąć. Zapasteryzować (ja to robię w piekarniku - 15 minut w 100 stopniach przy takich malutkich słoiczkach). Opisać, zabrać się następnego dnia za kolejną porcję ;)
Smacznego!!

Pocięte 2 kilo truskawek
domowy dżem truskawkowy

Bulgoczące 2 kilo truskawek :D
domowy dżem truskawkowy

A tu już zblendowane
domowy dżem truskawkowy

piątek, 10 października 2014

Włoszczyzna suszona

Macie czasami tak, że zaplanujecie sobie obiad, wszystko gotowe, a tu nagle bach! W przepisie wołem stoi "zalać domowym bulionem", a w zamrażarce jak na złość - bulionu akurat niet? No ja mam często :D W takich własnie chwilach, kiedy żywcem nie mam ochoty iść do sklepu, bo po łokcie urobiona jestem w obiedzie - z pomocą przychodzą wysuszone warzywa :) Zawsze miałam ich paczkę pod ręką, aż do zeszłego tygodnia, kiedy się skończyły. Pomyślałam sobie wtedy - dlaczego by nie zrobić swojego suszu? Przynajmniej będę mieć pewność co w nim jest. Wyguglałam, wybrałam, poszłam do zaufanego warzywniaka, skroiłam i jest! Warzywa zawsze pod ręką, bez względu na porę dnia i nocy. Inspirowałam się tym przepisem.
Składniki na mój susz (wychodzi niepełny litrowy słoik):
  • 6 marchewek
  • 2 pietruszki
  • por
  • seler 
  • pęczek natki (u mnie spory, bo z balkonu ;))
  • pęczek koperku
Marchewki, pietruszki i selera obrać. Tego ostatniego pokroić w słupki. Zetrzeć wszystko na plasterki. Pora umyć, przekroić wzdłuż, pokroić na półplasterki. Zieleninę umyć i osuszyć.
Wszystko wyłożyć na sita suszarki do warzyw i suszyć kilka godzin. Ja co jakiś czas przekładałam sita, żeby się równomiernie suszyło.
Po ususzeniu przesypać do słoika i używać wg potrzeby :))) W następnym rzucie robię domową wegetę!

piątek, 29 sierpnia 2014

Fasolka z pomidorami na zimę


To jest czad. Serio! Nie widziałam takiego przepisu nigdzie indziej. Trochę przy niej roboty jest, ale za to w zimie, jak mi się zachce fasolki po bretońsku - chwila na obsmażenie kiełbaski i obiad gotowy! Przepis oczywiście z Kwestii Smaku, podaję z moimi zmianami:

Składniki na 2 litrowe słoiki:
  • 400 g drobnej suchej fasoli
  • 4 łyżki oleju rzepakowego, albo sklarowanego masła
  • 1 cebula
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziela angielskie
    2 kg pomidorów
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • opcjonalnie kawałeczek chili
  • sól, pieprz, papryka do smaku
Dzień wcześniej namoczyć fasolę w dużej ilości wody (sporo ponad poziom fasolki). Następnego dnia zagotować ją nie wylewając wody z moczenia i dodając więcej wody (ok. 3 cm ponad poziom fasolki). Gotować pod przykryciem przez około 2 godziny lub do czasu aż fasolka będzie miękka, dolewając więcej wody w razie potrzeby. Na koniec fasolka ma być miękka a płynu ma pozostać około 1 szklanki.
W dużym garnku z grubym dnem rozgrzać olej, dodać drobno pokrojoną cebulkę, lekko ją zeszklić. Dodać liście laurowe i ziele angielskie, smażyć przez około 2 minuty. Pod koniec dodać suszone oregano i chili.
Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórek, wykroić szypułki, pokroić w kosteczkę i dodać do garnka z cebulą, zagotować. Gotować przez 30 minut.
Dodać fasolkę, doprawić solą morską (około 1 łyżeczki) oraz świeżo zmielonym pieprzem. Wymieszać i gotować wszystko przez około godzinę pod przykryciem. W razie potrzeby doprawić. Zamknąć na gorąco w słoikach i zapasteryzować.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Powidła śliwkowo-czekoladowe

powidła śliwkowo-czekoladowe

Gdyby ktoś do mnie przyszedł i powiedział, że od teraz mogę robić i jeść tylko jeden rodzaj dżemu i do mnie należy wybór - bez wahania powiedziałabym powidła śliwkowo-czekoladowe! Robię je już kolejny rok, co roku nie doczekują wiosny mimo, że co roku robię ich więcej. Także i tym razem - codziennie pestkuję, smażę i zamykam w słoiczkach przynajmniej 2 kilo śliwek :) To jest prawdziwe niebo w gębie! 
Przepis znalazłam na niezastąpionej Kwestii Smaku, dopasowałam do siebie i tak oto on - przepis na powidła idealne!
Składniki na 5 małych słoiczków:
  • 2 kilo śliwek
  • 150g czekolady gorzkiej (u mnie 72% kakao)
  • do 200g cukru JEŚLI śliwki są bardzo kwaśne (do sfotografowanej partii nie dodawałam ani grama cukru)
Śliwki umyć, wypestkować, wrzucić do jak najszerszego garnka, zblendować (uwaga, chlapie!) i zagotować. Smażyć 3-4 godzin. Po tym czasie dodać czekoladę i ewentualnie cukier. Zamieszać dokładnie, daćim jeszcze z kwadrans, po czym gorące szybko zamykać w wyparzonych słoikach. Pasteryzować w piekarniku nagrzanym do 90 stopni 20-30 minut.

Szczerze polecam czekoladę z lidla - ma fajny skład i jest z jakiegoś eko kakao ;)

Powidła po zmiksowaniu wyglądają raczej nieciekawie ;)

Tuż przed rozlaniem do słoiczków

Gotowe :)