sobota, 5 września 2020

Co zamiast chleba na grilla? Przepis z maminego zeszytu.



Drugi przepis z kategorii "grill" (po trzyletnie przerwie, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia :D ) - coś, co funkcjonuje u mnie w rodzinie jako zastępstwo chleba - sałatka ziemniaczana wg mojej mamy :)

Składniki:
6-7 ziemniaków
30 dag boczku (można też dać szynkę, ale zdecydowanie lepiej smakuje z boczkiem)
1 duża lub 2 małe cebule, najlepiej czerwone
3-4 ogórki kiszone, wg smaku
pół puszki kukurydzy
pęczek szczypiorku
łyżka majonezu, ewentualnie dodatkowo łyżka jogurtu
sól, ewentualnie pieprz i papryka

Ziemniaki ugotować, pokroić w kostkę, ostudzić, wrzucić do salaterki. Boczek pokroić w kostkę, zacząć wytapiać na patelni, dorzucić pokrojoną drobno cebulę i smażyć aż boczek będzie chrupki, a cebula miękka. Dodać do ziemniaków. Dodać pokrojone w kostkę ogórki, kukurydzę, posiekany szczypiorek, majonez (dodajemy tylko tyle, żeby składniki sałatki się skleiły, nie więcej) i przyprawy. Wymieszać, podawać zamiast chleba do grilla :)
Smacznego!




piątek, 28 lipca 2017

Prosta marynata do karkówki z grilla

marynata do mięsa z grilla

marynata do mięsa

Jako, że w tym roku stałam się dumną posiadaczką grilla (ahhhhhh, cudownie jest spełniać marzenia!) - zaczną się na blogu pojawiać przetestowane przepisy na dania z tegoż "urzadzenia" :) 

Na początek - prosta marynata - z podstawowych przypraw. Przetestowane - pyszne! Potwierdzone przez 3 pokolenia (czwarte, najmłodsze woli jednak łagodniejsze smaki ;)). Oryginał pochodzi stąd, jednak zdecydowanie polecam moją metodę blendowania - mięso jest bardziej aromatyczne.

Składniki:
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 malutka cebulka, albo pół średniej
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki (można dać wędzoną)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 1 łyżka musztardy
  • 3 łyżki keczupu
Do małego pojemnika blendera wlać olej, włożyć obrany czosnek, cebulę pokrojoną w ćwiartki, resztę przypraw, na koniec wlać musztardę i keczup. Zblendować do uzyskania jednolitej masy. A potem to już klasycznie - niech się mięso marynuje ;) Karkówkę kroję w nie za grube plastry, miskę do marynowania "maluję" marynatą (spód i ścianki), wkładam pierwszy plaster mięsa, dokładnie go maluję a następnie czynność powtarzam, póki mam karkówkę. Przykrywam szczelnie folią, żeby mi cała lodówka nie pachniała czosnkiem ;) i tak zostawiam na minimum dobę, jak pamiętałam o zakupach wcześniej - to i dwie doby. Marynaty starcza na 2 kilo karkówki.
Smacznego!

marynata do mięsa



środa, 7 czerwca 2017

Ogórki małosolne

ogórki małosolne z koperkiem

Od kilku lat robię ogórki i co sezon zastanawiam się jakie to były proporcje tej soli do wody. Czas je wreszcie spisać! Co prawda przepis jest tym najprostszym z możliwych, z podstawowych składników, ale ważnym jest, żeby nie przesolić. W końcu to ogórki małosolne ;)
Do robienia ogórków bardzo polecam zaopatrzenie się w specjalne, gliniane naczynie z przewężeniem u góry. O takie.

gliniane naczynie do ogórków małosolnych

Nie wiem jak to działa, ale i ja, i mama zauważamy, że ogórki w nim robione nie wytwarzają piany, którą przy innych naczyniach trzeba co jakiś czas z góry zbierać.
Polecam również zalewanie ogórków gorącą wodą - przyspiesza ona kiszenie i znacząco skraca cały proces - spróbujcie!

Składniki:
  • 1,5 kg ogórków gruntowych (wybieram jak najmniejsze)
  • 2,5 litra gorącej wody
  • 5 płaskich łyżek soli kamiennej
  • pęczek koperku, najlepiej z korzonkami
  • główna czosnku
  • kilka cm korzenia chrzanu
Ogórki myję, jeśli nie planuję robić ich od razu - moczę w zimnej wodzie. Chrzan obieram, kroję w słupki. Czosnek obieram z zewnętrznej warstwy, dzielę na ząbki, nie trzeba ich bardziej obierać. Koperek myję.
Na dno naczynia układam trochę kopru, czosnku i chrzanu. Potem układam umyte ogórki, naprzemiennie z resztą przypraw. Na górę zostawiam trochę koperku. Całość zalewam gorącą, posoloną wodą tak, żeby całość zatopiła. Przykrywam przykrywką i po trzech dniach zaczynam testować czy to już TO :)


ogórki małosolne z koperkiem


ogórki małosolne z koperkiem

ogórki małosolne z koperkiem

wtorek, 6 czerwca 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu - lemoniada, a zarazem lek przeciwwirusowy

naturalny lek przeciwwirusowy

naturalny lek przeciwwirusowy


Krzak czarnego bzu. To w tej chwili jedyna <!> roślina, która rośnie w moim ogródku (trawa się dopiero "sieje", więc poważnie - jedyna moja roślina). I w związku z tym postanowiłam go dobrze wykorzystać. A, że mogę obserwować kwiaty codziennie i mam możliwość częstego ich zbierania - co dzień robię syrop z kwiatów czarnego bzu, ale na różne sposoby. Dzięki temu mogłam sprawdzić różne warianty i wybrać najfajniejszy :)

Na początek - kilka spostrzeżeń dotyczących kwiatów:
  • trzeba się z nimi obchodzić bardzo ostrożnie, gdyż każde wstrząśnięcie powoduje utratę cennego pyłku; 
  • jeśli nie mamy czasu zając się nimi od razu - można je włożyć do miski, owinąć folią i wstawić do najzimniejszego miejsca w lodówce - troszkę przywiędną, ale nic im nie będzie (testowałam do 48 godzin - jest ok; zostawiłam kilka kwiatów na 3 dni - nie polecam, bidne się zrobiły); 
  • trzeba uważać na mszyce - inne żyjątka się ewakuują podczas leżakowania, kwiatostan z mszycami lepiej zostawić na krzaku. 
Syrop robiłam na 3 sposoby - dodałam cytrynę po dobie, dodałam cytrynę od razu i dodałam od razu sam sok z cytryny. Najmniej aromatyczny był ten pierwszy, drugi i trzeci były podobne, natomiast ten z samym sokiem jest innego koloru - jest lekko pomarańczowy. Poza tym większych różnic nie widzę.

naturalny lek przeciwwirusowy

A! Może rzecz najważniejsza! Po co w ogóle robić ten syrop? Ja go robię głównie w celach leczniczych - ma działanie przeciwwirusowe, a mając na stanie przedszkolaka - ochrona przed wirusami staje priorytetem się w sezonie chorobowym. Syrop sprawdza się również jako dodatek do zimnej wody latem, przetestowane!

Składniki na około 2 litry syropu:
  • 40 baldachimów bzu (widziałam przepisy nawet z 10cioma, ale mój syrop ma być głównie leczniczy, więc daje 40-45 sztuk) 
  • kilogram cukru 
  • 1,5 litra wody 
  • 3 duże lub 4 małe cytryny 
Kwiaty po zebraniu rozkładam na prześcieradle, w cieniu i tak sobie leżą 2-3 godziny, żeby zwierzątka pouciekały. Po tym czasie delikatnie odcinam z nich jak najwięcej zielonego (ale nie zrywam samych kwiatków, bo i taki przepis widziałam, jednak dla mnie byłoby to za dużo roboty), żeby syrop nie był gorzki. W garnku zagotowuję wodę, rozpuszczam cukier i do wrzątku (ale już NIE gotującego się) wrzucam kwiaty, wyszorowaną i pokrojoną w grube półplastry cytrynę (jeśli nie upolujecie niewoskowanej polecam raczej wycisnąć sok i dodać do wody razem z pestkami i wszelkimi cząstkami miąższu). Syrop stygnie sobie przez noc, stojąc w kuchni, rano go mieszam i wstawiamy do lodówki. Co jakiś czas do niego zaglądam i mieszam. Następnego dnia wieczorem (czyli w sumie kwiaty oddają pyłek przez dwie doby) przecedzam przez poczwórną gazę (można też przez pieluchę czy filtr do kawy), kwiaty i cytrynę solidnie wyciskam, też przez gazę. Syrop doprowadzam do wrzenia, natychmiast przelewam do butelek i pasteryzuję w piekarniku.
Wiele przepisów pomija to gotowanie pod koniec, ale mój syrop będą piły dzieci, więc wolę go jednak przegotować.

czwartek, 11 maja 2017

Miodek z mniszka lekarskiego

syrop z mniszka, nektar z mniszka

Bo wiecie. Ja to z tych, co zamiast lipomalu dają dziecku zaparzone kwiatostany lipy, domieszają 2 łyżeczki soku z malin i dosładzają to miodem. W sensie - naturalnie wolę, i widzę, że to działa, więc jeśli mogę - unikam sztuczności pod nazwą "syrop dla dzieci" i tym podobne.
W tym roku sezon na przetwory rozpoczęłam już w maju :) Wypracowałam sobie swoje proporcje na miodek z mniszka lekarskiego. Na podstawie tego, i tego przepisu uknułam swój własny. Tak więc jeśli jeszcze go nie przyrządziliście - spieszcie się, bo niedługo mniszek zamieni się w dmuchawce i odleci ;)

Składniki:
  • 500-550 kwiatów mniszka lekarskiego (bez łodyg)
  • 1 kilogram cukru na każdy litr wody
  • 2 cytryny
Kwiaty po zebraniu trzeba na 2-3 godziny zostawić na białym prześcieradle na zewnątrz, żeby pozbyć się wszelkich robaczków. 15 minut nie wystarczy - robaczki nie zdążą uciec w tak krótkim czasie, wierzcie mi ;) 
Następnie kwiaty przebieram, dokładnie przeglądam i wrzucam do garnka. Dodaję obraną i pokrojoną w grube plastry cytrynę, wraz z pestkami (zawierają one pektyny działające zagęszczająco). Zalewam wrzącą wodą (litr powinien wystarczyć, ale jeśli nie - dolewam więcej i zawsze notuję ile tego jest), ugniatam tak, żeby wszystkie kwiaty były zmoczone i gotuję 20 minut. Po tym czasie przykrywam i odstawiam na dobę, żeby woda "naciągnęła" mniszkiem. Dokopałam się do przepisów mówiących o 2-3 dniach czekania, ale wolę jednak nie testować po jakim czasie się toto popsuje ;) 
Po rzeczonej dobie zlewam wodę przez gazę (złożoną kilkukrotnie), dokładnie odciskam kwiaty i cytrynę, uważając, żeby żadne paprochy się nie przedostały. Dodaję cukier (kilogram na każdy litr użytej wody; można dać go mniej ale żeby uzyskać konsystencję miodu będzie trzeba dużo dłużej gotować, co w efekcie da taką samą ilość cukru w łyżeczce ;)). Gotuję bez przykrycia 2-2,5 godziny. Przykrywam, zostawiam na noc. Następnego dnia gotuję kolejną godzinę. Przelewam gorący miodek do wyparzonych słoików, pasteryzuję pół godziny (piekarnik nagrzany do 110 stopni).

Miodek zazwyczaj dodaję do herbaty, 1 łyżeczka w zupełności wystarcza. Nie powiem, że angina znika jak ręką odjął, ale ból gardła i owszem - duuuużo szybciej niż bez kuracji. NIE POLECAM picia więcej niż 2-3 łyżeczki dziennie. No, chyba, że macie akurat dzień wolny i ochotę na przeczyszczenie jelit ;)

Na zdjęciach miodek z cukrem brązowym, stąd ciemny kolor.

nektar z mniszka

wtorek, 9 maja 2017

Dyniowe, wegańskie ciasteczka orkiszowe z czekoladą


wegańskie ciasteczka z dyni

wegańskie ciasteczka z dyni


Jeśli zalega Wam w zamrażarce puree z dyni - myślę, że czas najwyższy je zużyć, zrobić miejsce na nowe mrożonki. Wszak sezon już tuż tuż! :)
Ciasteczka są mięciutki, rozpływające się w ustach. Idealne do kawy i herbaty. Na podstawie przepisu od Marty.

Składniki:
suche:
  • 1 szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 1/2 szklanki mąki orkiszowej jasnej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli morskiej
mokre
  • 3/4 szklanki puree z dyni
  • 1/4 szklanki oleju (u mnie rozpuszczony kokosowy)
  • 2/3 szklanki cukru trzcinowego
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady, drobno posiekanej

Suche i mokre składniki wymieszać łyżką w oddzielnych miskach. Dodać suche do mokrych, dokładnie połączyć. Dodać posiekaną czekoladę.
Łyżką nakładać na wyłożoną papierem blachę, wstawić do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i piec 14 minut. Znikają błyskawicznie :)

wegańskie ciasteczka z dyni

niedziela, 23 kwietnia 2017

Biało-żółta sałatka warstwowa

imprezowa sałatka warstwowa

No, zima minęła, czas rozruszać paluchy po klawiaturze i ożywić bloga! Wpis ze specjalną dedykacją dla Etteb, buźka!

To sałatka, która pojawia się na moim rodzinnym stole co święta i co imprezę. Robi się ją szybko i przyjemnie, a do tego jest bardzo smaczna. Polecam! :)
Składniki:
  • słoik selera konserwowego
  • 3/4 puszki kukurydzy
  • pokrojony w cieniutki plasterki por (biała i jasna część)
  • ananas konserwowy pokrojony na niewielkie kawałki
  • 4 jajka na twardo pokrojone w kostkę
  • 25 dag sera żółtego startego na grubych oczkach
  • majonez (najlepiej kielecki)

Układamy kolejno:
- seler konserwowy (jeśli ktoś nie jest jego wielkim fanem - można go wypłukać pod bieżącą wodą na sitku, po czym dokładnie odcisnąć i dopiero układać),
- kukurydza konserwowa,
- cienka warstwa majonezu,
- por (jeśli chcemy, żeby był łagodniejszy - można go przelać wrzątkiem),
- ananas,
- cienka warstwa majonezu,
- jajko na twardo,
- ser żółty,
- grubsza warstwa majonezu.

Sałatka, jak to warstwowa, najfajniej wygląda w przeźroczystym naczyniu :) Proporcje składników można dowolnie zmieniać, zależnie od upodobań.